18

Kwi 2013

Wystąpienie w Sejmie

Debata:

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o postępowaniu dyscyplinarnym wobec osób wyk ...onujących niektóre zawody prawnicze

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Poseł! Najpierw odpowiem na pytanie. Oczywiście to wymaga zmiany konstytucji, ale nie widzę żadnego powodu, dla którego miałoby być inaczej, nawet gdybym miał zostać sędzią.

Jeżeli chodzi o projekt, w przypadku którego przedstawicielem wnioskodawców jest pani poseł Kempa, były wiceminister sprawiedliwości, to muszę powiedzieć na samym początku, że minister sprawiedliwości ocenia projekt negatywnie, co sprawia mi, biorąc pod uwagę szacunek, jakim darzę panią poseł, duży dyskomfort w prezentacji stanowiska ministra sprawiedliwości, stanowisko rządu nie zostało jeszcze przyjęte.

Ale zacznijmy od miejsca, w którym pani poseł powiedziała tak: Jeżeli ktoś mi pokaże, dlaczego projekt, który zaproponowałam, jest sprzeczny z konstytucją, dokładnie z czym jest sprzeczny, to podejmę dyskusję. Ten projekt jako taki nie jest sprzeczny z konstytucją. Ten projekt co do zasady realizuje pewne uprawnienie do tego, żeby sprawa dotycząca danej osoby, odpowiedzialności danej osoby była rozpatrzona w sposób jawny przed organem, który ma charakter bezstronny, weryfikuje fakty i prawo. Czy obecny stan ustawowy jest sprzeczny z konstytucją? Nie jest, także jest z nią zgodny. Co więcej, tę zgodność stanu prawnego, który jest dzisiaj, a więc funkcjonowanie sądownictwa dyscyplinarnego w ramach samorządów zawodowych, uznał za właściwe i konstytucyjne rozwiązanie Trybunał Konstytucyjny w kilku orzeczeniach, w szczególności w tym ostatnim, z roku 2012, w którym stwierdził, po pierwsze, że funkcjonowanie sądownictwa dyscyplinarnego w ramach samorządów zawodowych zawodów zaufania publicznego jest adekwatnym sposobem wypełnienia normy z art. 17 konstytucji, po drugie – to jest stanowisko trybunału i w tym wypadku także Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – że to są te przypadki, kiedy nie jest wymagana instancja sądowa w ścisłym tego słowa znaczeniu, a więc kiedy wystarczy organ, który ma charakter profesjonalny, weryfikuje fakty i kwalifikuje prawnie w sposób bezstronny w innym tego słowa ujęciu niż niezawisły jak sąd i niezależny jak sędzia. Ponadto obecna regulacja pozwala tymże samorządom zawodowym zawodów zaufania publicznego kształtować to, co w nich tak naprawdę dzisiaj pozostaje jako coś, co ich odróżnia od innych zawodów. To jest także pewnego rodzaju konsekwencja strategii deregulacji, jaką realizował rząd, w którym pracowała pani minister, i jaką realizuje obecny rząd. Mianowicie doszło do sytuacji, w której większość tych samorządów zawodowych, w szczególności rynkowych, czyli adwokatura, radcowie prawni czy w końcu notariat, chociaż on nie jest rynkowy, została pozbawiona znaczącego wpływu na kwalifikacje osób, które będą członkami samorządu, oraz na weryfikację czy na ograniczenie wpływu osób do tej korporacji, wykonywania zawodu. W dużej mierze egzaminy zostały przejęte przez Ministerstwo Sprawiedliwości, niezależne komisje. I tak naprawdę jeśli chodzi o to, co dzisiaj może zrobić samorząd i w czym ma wyłączne władztwo, jest szkolenie, które realizuje w ramach aplikacji, i są zasady deontologiczne, które kształtuje i realizuje za pośrednictwem sądownictwa dyscyplinarnego.

Odebranie sądownictwa dyscyplinarnego samorządom zawodowym w tym kształcie realnie sprowadzi się do tego, to znaczy spowoduje to, że samorządy zawodowe, o których mowa w art. 17, zostaną pozbawione jakiegokolwiek istotnego czynnika, który będzie je wyróżniał spośród innych samorządów zawodów, które nie są zawodami zaufania publicznego. Innymi słowy, regulacja wykonująca art. 17 konstytucji stanie się regulacją, która nie będzie odzwierciedlać istoty tego przepisu. W tym sensie mogę powiedzieć, że dzisiejszy stan prawny, biorąc pod uwagę art. 17, pełniej realizuje jego zapis niż stan prawny, który będzie obowiązywał po wejściu w życie rozwiązania zaproponowanego w projekcie poselskim.

Dodajmy do tego jeszcze jedno, mianowicie stworzenie sądownictwa dyscyplinarnego zewnętrznego w stosunku do korporacji. Muszę szczerze powiedzieć, że zastanawiałem się nad tym na początku, kiedy przyjąłem odpowiedzialność za nadzór nad zawodami prawniczymi. Ostatecznie wydaje mi się to nie do końca racjonalne z tego powodu, że inne osoby niż osoby pracujące w danym samorządzie, posiadające określoną konotację celów, dla których działa tenże samorząd, będą wypracowywać czy rozstrzygać dość szczegółowe kwestie o charakterze etycznym czy deontologii zawodowej. W ustawie deregulacyjnej, która nowelizuje zawody prawnicze, pojawia się m.in. zmiana, jeśli chodzi o egzamin, która wprowadza na egzaminach zadanie z deontologii zawodowej. Czyli skoro dopuszczamy inne drogi dojścia do zawodu, to sprawdźmy już na wejściu, w momencie gdy osoba wchodzi w zawód, czy rozumie zawód, z którym ma mieć do czynienia. To jest bardzo problematyczne i możliwe do zastosowania tylko i wyłącznie z tego powodu, że egzaminatorem jest tam adwokat, radca prawny, notariusz, ponieważ gdy sędzia patrzy na zachowanie adwokata, bardzo często kwalifikuje jego zachowanie jako naruszające standardy obiektywne, które on uznaje za właściwe, choć zachowanie adwokatów w perspektywie deontologii zawodowej jest jak najlepsze, dlatego że on świetnie broni klienta. Stworzenie takiego zewnętrznego podmiotu, który będzie patrzył na deontologię zawodów o różnym, skrajnie różnym charakterze, może sprowadzić się do tego, że te zawody stracą swój wyjątkowy charakter nadany przez cel, w jakim one funkcjonują, który to cel determinuje, określa grupę osób wykonujących ten zawód. Ostatni argument związany z tą propozycją to argument czysto pragmatyczny. Przekazanie pełnej drugiej instancji, czyli tak naprawdę apelacji o charakterze reformatoryjnym, do Sądu Najwyższego spowoduje utopienie Sądu Najwyższego. Biorąc pod uwagę liczbę postępowań dyscyplinarnych, które dzisiaj się toczą, funkcję kasatoryjną Sądu Najwyższego, możemy uznać, że wpłynie co najmniej drugie tyle spraw, ile dzisiaj ma sąd, rozpoznając sprawy sądów powszechnych i wojskowych. Trzeba też wziąć pod uwagę główną funkcję Sądu Najwyższego, a więc pewnego rodzaju kontrolę nad jednolitością sądownictwa sądów powszechnych i wojskowych. Przekazanie postępowań dyscyplinarnych w drugiej instancji do Sądu Najwyższego zaprzepaści wykonywanie tej funkcji, oczywiście jeśli nie będzie istotnych zmian liczbowych i finansowych w tymże sądzie.

Trzeba powiedzieć jeszcze jedną rzecz, a mianowicie, że Trybunał Konstytucyjny, badając obecny model, uznał, że ta kontrola Sądu Najwyższego o charakterze kasatoryjnym spełnia wymóg udziału niezależnego czynnika sądowego w sądownictwie dyscyplinarnym. Nie ma więc obiektywnego powodu, który nakazywałby wprowadzenie zmiany prowadzącej do zwiększenia zgodności z konstytucją obecnej regulacji. Co więcej, proponowana regulacja osłabia wykonanie niektórych norm konstytucyjnych, takich jak art. 17, niemniej nie prowadzi do sprzeczności. Od samego początku uczciwie to podkreślam.

Pani poseł zwracała uwagę na ogromną dysfunkcję tego postępowania dyscyplinarnego w dzisiejszym kształcie, na taką korporacyjną solidarność, która powoduje, że te sprawy nie są wszczynane, a w przypadku wszczęcia kończą się umorzeniem. Nie do końca znajduje to potwierdzenie w faktach.

W roku 2011 w postępowaniach dyscyplinarnych wobec adwokatów odnotowano liczbę 1337 wszczętych spraw dyscyplinarnych, a w roku 2012 wszczęto 1542 sprawy. To nie jest mała liczba.

(Poseł Beata Kempa: Wszczętych.)

To nie jest mała liczba. Biorąc pod uwagę liczbę adwokatów...

(Poseł Beata Kempa: Nam chodzi o finał.)

O finał? Na razie mam liczbę wszczęć.

(Poseł Beata Kempa: Wiedziałam, panie ministrze.)

Spokojnie. Teraz podam liczbę wszczęć, jeśli chodzi o radców prawnych.

(Poseł Beata Kempa: A chodzi o finał – ile umorzonych, ile bezkarnych.)

1190, jeżeli chodzi o radców prawnych, w roku 2011 i radykalnie więcej w roku 2012, a mianowicie 2258 spraw. Tak więc ta liczba wzrasta.

Mogę powiedzieć, że widzę to z perspektywy nadzoru nad orzeczeniami sądów drugiej instancji i uprawnienia ministra sprawiedliwości do złożenia kasacji lub też do złożenia apelacji w niektórych sprawach. W sprawach, które analizujemy, a mogę zapewnić, o czym pani minister na pewno wie, że akurat zespół analizujący tę kwestię w ministerstwie jest bardzo zaangażowany i kompetentny, znaleźliśmy 10 przypadków, co do których złożyliśmy odwołania do orzeczeń okręgowych sądów dyscyplinarnych, jeśli chodzi o adwokatów, wnieśliśmy trzy zażalenia i dwa polecenia wszczęcia dochodzenia dyscyplinarnego w roku 2012. W przypadku radców prawnych te sytuacje kształtują się podobnie, natomiast znacznie większa liczba interwencji z mojej strony miała miejsce w przypadku notariuszy – dwukrotnie więcej, i to kończących się najczęściej w Sądzie Najwyższym albo przed NSA, konsekwentnie, w dziewięćdziesięciu paru procentach wygrywanych przez ministra sprawiedliwości.

Muszę powiedzieć tak: ten ogląd rzeczywistości nie pozwala mi na podzielenie poglądu, że poziom orzecznictwa sądów dyscyplinarnych jest rzeczywiście bardzo niski. Tak nie jest. Natomiast nie jest też tak, że uważam, iż pozostawienie sądownictwa dyscyplinarnego w małych izbach, czyli tam, gdzie to środowisko jest sobie bliskie, jest sobie znane, lub też ukształtowanie go w sposób taki, że sądzą tylko i wyłącznie przedstawiciele tego zawodu, jest prawidłowe. Nie uważam tak. Nie tylko nie uważam, ale też nie do końca zgadzam się z istnieniem tego stanu faktycznego. Mogę powiedzieć, że w projekcie nowego Prawa o prokuraturze, który dzisiaj został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów, moja propozycja sprowadza się do składów mieszanych.

Po pierwsze, do wprowadzenia pierwszej instancji przy sądach apelacyjnych, a nie tylko w jednym miejscu, i doprowadzenia do takiego składu orzekającego, w którym oprócz sędziego, prokuratora z prokuratury apelacyjnej znajdzie się także prokurator prokuratury okręgowej i rejonowej, co ma szczególne znaczenie, gdy rozstrzyga apelację odpowiedzialności dyscyplinarnej rejonu, często w dość dużym oderwaniu, bez świadomości tego, jak funkcjonuje rejon. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa to jest przejście do sądu apelacyjnego, ewentualnie z jakimś mieszanym składem. Z pewnością będzie to wyodrębnienie w jakiś sposób drugiej instancji, czy to przez mieszany skład, czy to przez wyprowadzenie poza samorząd zawodowy do innego miejsca, w tym wypadku do sądu powszechnego. O ile to rozwiązanie wydaje mi się zasadne w przypadku prokuratorów, dlatego że ich powiązanie z wymiarem sprawiedliwości jest bardzo bliskie, podobne do powiązania sędziego, o tyle takie mechaniczne wyprowadzenie do sądowej apelacji postępowań dyscyplinarnych w zawodach prawniczych już nie ma racji bytu. Jakbym miał powiedzieć, jakie rozwiązanie uważam za optymalne, powiedziałbym, że pierwsza instancja powinna znajdować się na wyższym poziomie niż izby okręgowe, a druga instancja powinna być przed sądem o mieszanym składzie, w którym znajdowałby się czynnik sądowy, natomiast wyprowadzenie w całości sądownictwa dyscyplinarnego do sądownictwa powszechnego uważam za rozwiązanie nadmierne i szkodliwe dla sądownictwa powszechnego.

Druga uwaga jest taka, że mniej więcej do zeszłego miesiąca trwały prace prowadzone przez Naczelną Radę Adwokacją, w porozumieniu doradczym z nami, nad nowym prawem o adwokaturze. W tym projekcie również ma miejsce istotna zmiana postępowania dyscyplinarnego, która również prowadzi do tego, że sądy dyscyplinarne pierwszej instancji są wyjęte z małych izb i przeniesione do regionów. Druga instancja ma charakter mieszany. Z tego, co wiem, radcowie prawni przygotowali również modernizację postępowania dyscyplinarnego, która mniej więcej realizuje te same założenia.

Nie podzielając poglądu zawartego w projekcie ustawy, oceniając ten projekt ustawy z powodów, o których powiedziałem wcześniej, negatywnie, zwracam uwagę na to, że przy dalszych pracach nad tym projektem warto zastanowić się nad przyjęciem tego modelu, który w mojej ocenie, po pierwsze, jest w pełniejszy sposób zgodny z konstytucją, po drugie, jest bardziej racjonalny, po trzecie, gwarantuje zwiększenie niezależności i bezstronności sądownictwa dyscyplinarnego od lokalnych środowisk i lokalnych możliwości wpływu.

Zawsze jest mi przykro, kiedy muszę się nie zgodzić z panią poseł. Dziękuję.

(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk)

Strona korzysta z plików cookies